MON reaguje na bulwersującą sprawę. Wydało komunikat
Portal Onet.pl opisał w piątek, że „podczas pościgu za grupą migrantów po polskiej stronie granicy, żołnierz przypadkowo postrzelił obywatela Syrii”. Jak się okazało, biegli sądowi orzekli, że jego pistolet miał wady konstrukcyjne. „Prawnicy argumentują, że żołnierz działał w obronie kraju. Mimo to otrzymał zarzuty karne. Postrzelony Syryjczyk zamieszkał w Polsce i domaga się odszkodowania od żołnierza” – czytamy.
Błaszczak zareagował na głośny tekst
Mariusz Błaszczak, były szef MON ocenił, że „sprawa żołnierza, który otrzymał zarzuty za obronę granicy opisana dziś przez Onet, to skandal państwowy i akt zdrady państwa Tuska wobec ludzi w mundurach”.
Wiceprezes PiS podkreślił, że „żołnierz Wojska Polskiego, działający na rozkaz, w trakcie pościgu za grupą nielegalnych migrantów, przy realnym zagrożeniu, nie popełnił żadnego przestępstwa”. „Tak wynika z opinii biegłych, dokumentów, nagrań i relacji świadków” – stwierdził.
Mariusz Błaszczak stwierdził, że „a mimo to upolityczniona prokuratura nielegalnie przejęta przez Tuska stawia mu zarzuty karne”. „Całe postępowanie – w tym ostateczna decyzja o zarzutach – zostało przeprowadzone już po tym, gdy w prokuraturze rządzili nominaci obecnego rządu” – czytamy.
MON odpowiada w komunikacie
Na wpis Mariusza Błaszczaka zareagowało później MON.
„Informujemy, że żołnierz, który w listopadzie 2023 roku w trakcie służby na granicy z Białorusią przypadkowo postrzelił migranta, na początku nie otrzymał żadnej pomocy z resortu kierowanego jeszcze przez ponad miesiąc przez ministra Mariusza Błaszczaka” – przekazano w oświadczeniu opublikowanym na platformie X.
Dodano, że „po objęciu resortu przez Władysława Kosiniaka-Kamysza powstał Zespół Ochrony Praw Żołnierzy, który kompleksowo pomaga w takich sytuacjach”. „Żołnierz ten ma dziś pełne wsparcie dowódców Wojska Polskiego i prawników z Zespołu Ochrony Praw Żołnierzy” – napisano.
W komunikacie resort przekazał, że „w maju ubiegłego roku żołnierz udzielił pełnomocnictwa do obrony prawnikom współpracującym z resortem”.
„Szef MON nie zgadza się z zarzutami karnymi prokuratury. Pomoc prawna będzie udzielana żołnierzowi do czasu wyjaśnienia i zakończenia tej sprawy, a w przypadku niekorzystnego rozstrzygnięcia będą składane środki odwoławcze. Żaden żołnierz w podobnej sytuacji nie pozostanie bez pomocy prawnej resortu” – czytamy.
Na słowa MON zareagował Mateusz Kurzejewski, wicerzecznik PiS.
„Widać, że Pani Wasilewska ze stajni Bodnara i TVN24 przejęła komunikację w MON, bo argumentacja przegrywa zderzenie z rzeczywistością” – napisał.
Dodał, że ten żołnierz ma szczęście w nieszczęściu, że do zdarzenia doszło w czasie gdy Mariusz Błaszczak był w resorcie.
„Gdyby do tego doszło po 13 grudnia 2023 r. zostałby natychmiast zakuty w kajdany, posadzony na dołek, a zarzuty otrzymałby już po kilku dniach. Byłoby dokładnie tak jak w przypadku sprawy z czerwca 2024 r”. – ocenił Mateusz Kurzejewski.
Wicerzecznik PiS dodał, że „przynajmniej to mu odeszło, co nie zmienia faktu, że »wymiar sprawiedliwości« koalicji 13 grudnia stanął na rzęsach żeby pomimo oczywistych opinii biegłych postawić zarzuty naszemu obrońcy granic”. „Wstyd!” – zakończył.